Koniec ery chińskiej? Indyjscy nabywcy wchodzą na rynek mieszkaniowy Tajlandii
Przez większą część ostatniej dekady dyskusja o zagranicznych nabywcach na tajlandzkim rynku nieruchomości niezmiennie krążyła wokół Chin. Deweloperzy na Phuket i w Bangkoku budowali swoje lejki sprzedażowe wyłącznie pod popyt chińskich inwestorów: kompaktowe studia, programy krótkoterminowego wynajmu i harmonogramy płatności dostosowane do klientów traktujących kondominia jako instrumenty finansowe, a nie jako miejsce do życia. Teraz jednak ten trend się zmienia.
W majowym wydaniu globalnego biuletynu rynkowego Juwai IQI Real Estate Newsletter za 2026 rok, opublikowanego wczoraj i śledzącego transgraniczne wyszukiwania nieruchomości oraz dane transakcyjne w całej Azji, wskazano, że najszybciej rosnącym zagranicznym segmentem na tajlandzkim rynku mieszkaniowym w tym roku są nabywcy z Indii. Zmienia się nie tylko wolumen, ale także charakter zakupów i motywacja. O ile chińscy nabywcy historycznie koncentrowali się na kompaktowych mieszkaniach w centrum miasta z wysokimi prognozami stopy zwrotu z najmu, o tyle Indianie coraz częściej wybierają większe, rodzinne apartamenty – z dwiema i trzema sypialniami – kładąc nacisk na długoterminowe zamieszkanie, a nie na krótkoterminowy dochód. To rozróżnienie ma kluczowe znaczenie dla deweloperów, którzy przez lata dostosowywali swój produkt do profilu klienta, a ten profil właśnie na ich oczach ewoluuje.
Kontekst strukturalny stojący za tą zmianą jest dość oczywisty. Rząd Tajlandii silnie postawił na program wiz Long-Term Resident (LTR), który oferuje cudzoziemcom z odpowiednim dochodem lub majątkiem dziesięcioletnią ścieżkę pobytu, powiązaną z minimalną inwestycją w nieruchomość. Dla indyjskich profesjonalistów – szczególnie z sektora technologii, finansów i kadry zarządzającej na poziomie regionalnym – Tajlandia oferuje połączenie środowiska podatkowego, klimatu i dostępu do stylu życia, które staje się coraz bardziej konkurencyjne wobec Singapuru i ZEA. Na obu tych rynkach koszty życia znacząco wzrosły; w Bangkoku i na Phuket – nie.
Różnica między Bangkokiem a Phuket pozostaje wyraźna. Rynek kondomoniów w Bangkoku dźwiga ciężar wieloletniej nadpodaży – miasto zakończyło 2025 rok z około 235 000 niesprzedanych mieszkań – a deweloperzy są coraz bardziej selektywni w uruchamianiu nowych projektów, koncentrując się na segmencie premium powyżej 100 000 bahtów za metr kwadratowy, gdzie zagraniczny popyt jest najsilniejszy. Na Phuket sytuacja wygląda inaczej. Coroczny wolumen przeniesień własności kondomoniów na cudzoziemców na wyspie rośnie o około 10% rok do roku, a analitycy KKP Bank prognozują wzrost cen o 8–10% do końca 2026 roku – to najbardziej optymistyczna prognoza spośród wszystkich tajlandzkich rynków. Głównym motorem tych liczb jest zachodnie wybrzeże – pas od Bang Tao przez Cherng Talay do Layan.
Ważny sygnał dotyczący terminów: w kwietniu 2025 roku tajlandzki rząd obniżył opłatę transferową do 0,01% wartości zakupu dla kwalifikujących się nieruchomości. Ta zachęta prawnie wygasa 30 czerwca 2026 roku. Kupujący, którzy obserwowali rynek, mają około ośmiu tygodni na zamknięcie transakcji w ramach obniżonej opłaty, zanim powrócą stawki standardowe – 2% za przeniesienie własności i 1% za wpis hipoteki.
Nieruchomości na sprzedaż w Tajlandii – Phuket i Bangkok: discount-house.com/thailand
Przeczytaj także
Nieruchomość w Tajlandii
Popularne przedmioty w Tajlandii
- 52m2
- 2
- 2
- 2