Bank Izraela utrzymuje stopę procentową i zamraża kredyty hipoteczne. Rynek mieszkaniowy stoi w miejscu – a to rzadka okazja dla cierpliwych nabywców.
28 lutego 2026 roku Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczęły wspólną operację wojskową przeciwko Iranowi pod kryptonimem „Ryk Lwa”. Tego samego dnia minister obrony wprowadził na terenie całego kraju stan „szczególnej sytuacji na tyłach”. Rynek nieruchomości, znajdujący się już w fazie ochłodzenia, otrzymał nowy zewnętrzny czynnik stresowy – ale zamiast paniką, zareagował pauzą.
Już po kilku dniach największe banki w kraju ogłosiły pakiet działań nadzwyczajnych: właściciele kredytów hipotecznych, których nieruchomość ucierpiała w wyniku ataków rakietowych lub którzy musieli opuścić swoje domy na rozkaz Dowództwa Tyłów, otrzymali trzydziestodniowe odroczenie płatności bez odsetek i bez kar. Termin raportowania przeterminowanych płatności do biur informacji kredytowej został jednocześnie wydłużony z 30 do 60 dni – aby kryzys wojskowy nie przerodził się w kryzys historii kredytowych tysięcy rodzin.
Bank Izraela na dwóch kolejnych posiedzeniach utrzymał stopę bazową na poziomie 4%. Pierwsza obniżka – z 4,25% do 4% – nastąpiła już w styczniu 2026 roku, pierwsza od półtora roku. Od tego czasu regulator wstrzymał się, wskazując wyraźnie na „wysoką niepewność geopolityczną” jako powód powstrzymania się od dalszych decyzji. Prognoza wzrostu PKB na 2026 rok została już dwukrotnie zrewidowana: ministerstwo finansów obniżyło ją z 5,2% do przedziału 3,3–3,8%, w zależności od długości działań wojennych.
Na rynku mieszkaniowym przełożyło się to na ceny, które w pierwszej połowie 2026 roku pozostały praktycznie niezmienione nominalnie – analitycy szacują zmianę na około zero realnie i około 2% nominalnie. Mediana ceny za metr kwadratowy w kraju utrzymuje się na poziomie około 22 000 szekli; w Tel Awiwie jest znacznie wyższa – od 31 000 szekli w dzielnicach peryferyjnych do 89 000 w Neve Cedek. Dla porównania, jeszcze kilka lat temu Tel Awiw drożał o 10–15% rocznie.
Dla zagranicznych nabywców sytuacja ma konkretne praktyczne konsekwencje. Po pierwsze, banki utrzymały obowiązujące standardy kredytowania hipotecznego: testy warunków skrajnych, wskaźnik LTV i wskaźniki obciążenia dochodów nie zostały zaostrzone – Bank Izraela świadomie unikał dodatkowego nacisku na rynek. Po drugie, deweloperzy siedzą na rekordowych wolumenach niesprzedanych mieszkań po katastrofalnym 2025 roku, kiedy sprzedaż nowych domów spadła o prawie 27% – i teraz aktywnie szukają nabywców. Po trzecie, obecne warunki wywierające presję na sprzedaż wymuszoną stwarzają pozycje negocjacyjne, jakich na izraelskim rynku nie widziano od kilku lat. Nieruchomości sprzedają się średnio około 4% poniżej pierwotnej ceny wywoławczej – co jest nietypowo wysokim dyskontem jak na rynek przyzwyczajony do targowania się w przedziale 1–2%.
Na uwagę zasługuje również niezależny od wojny czynnik infrastrukturalny: pierwszy odcinek Jerozolimskiej Zielonej Linii lekkiej kolei ma zostać otwarty w 2026 roku, podczas gdy budowa trzech linii metra w Tel Awiwie przebiega zgodnie z harmonogramem. Analitycy wymieniają obszary wzdłuż planowanych tras – Giwatajim, Ramat Gan, Bat Jam – jako najbardziej prawdopodobnych beneficjentów następnego cyklu wzrostowego, którego większość prognoz spodziewa się w 2027 roku, pod warunkiem stabilizacji sytuacji bezpieczeństwa.
Nieruchomości w Izraelu – Tel Awiw, Jerozolima, wybrzeże: discount-house.com/israel